Chcąc wymienić się doświadczeniami dotyczącymi organizacji obozów odpowiedziałyśmy na zaproszenie i wybrałyśmy się na weekend do PEREŁEK z Łańcuta, czyli do dobrze nam znanej Wspólnoty, która w tym czasie przebywała na obozie w Rakszawie koło Łańcuta.

Dotarłyśmy na miejsce w sobotę tuż po śniadaniu, więc od razu wyruszyliśmy z PEREŁKAMI na spacerek po okolicy. W tym dniu PEREŁKI zabrały nas także w podróż po Łańcucie, ale taką na siedząco. Z uwagą słuchałyśmy historii tego miasta i poznawałyśmy ciekawostki lokalne ubogacone prezentacją multimedialną.

Nie sposób było nie zauważyć, że większość czasu spędza się w kuchni, bowiem PEREŁKI wszystkie posiłki (wszystkie, czyli OBIAD też! ) przygotowują sami. A tu już nie było co obserwować, tylko trzeba było pomagać. Spontaniczne PEREŁKI w mig wymyślały posiłki – nic tylko się uczyć kreatywności w każdym razie wszelkie kombinacje wychodziły pysznie, za co też smacznie dziękujemy

Wspaniała zabawą okazał się przeprowadzony przez PEREŁKI teleturniej Familiada. Obie drużyny włączyły równie mocno, i wykazywały się niezwykłą wiedzą i sprytem To był ciekawie i mile spędzony wieczór.

A że to sobota… trafiliśmy tez na wieczornego grilla (po gumisiowym wyjeździe dopełniliśmy więc kolejne spotkanie tradycyjną kiełbaską)

Niedzielny poranek, po śniadaniu udaliśmy się do sąsiedniego kościoła na Mszę świętą. A stamtąd wróciliśmy okadzeni na wszystkie strony Taką to właśnie “zadymę” robią w niektórych kościołach.

Zanim brygada gotujących przygotowała obiad, tym razem GUMISIE zabrały Gospodarzy w podróż po..Bochni. Rozpoczęliśmy testem smakowym, aby odgadnąć z czego słynie nasze miasto. Bezbłędnie oczywiście odgadnięto, że to sól. Była też zagadka w plenerze.Wędrowaliśmy według drogowskazów w poszukiwaniu gródek soli, pod którymi znajdowały się fragmenty układanki. Jednak warunkiem wyciągnięcia go spod soli, było odgadniecie zagadki.

Ostatecznie wędrówka doprowadziła nas na salę gimnastyczną, gdzie po odkryciu ostatniej gródki soli i przyklejeniu ostatniego puzzla układanki odgadywaliśmy co przedstawia ten złożony obraz. Nie długo trzeba było czekać na odpowiedź, że jest to pierścień. Uzupełniliśmy więc wiedzę o świętej Kindze i kilku ważniejszych miejscach Bochni.

Po obiedzie i kawce nastał dla nas czas powrotu. Jednak po weekendzie przegadanym na wszystkie strony i w kuchni i na jadalni wracamy do GUMISIOWEJ Rodzinki z nowymi pomysłami

Dziękujemy za gościnę i otwarte serce, a przede wszystkim za czas dzielenia, który wypełniał ten weekend po brzegi. Miło nam było spędzić z wami te dwa dni

Pozdrawiamy i zapraszamy do Bochni

Marzena
Justyna
Magdalena

We wspólnocie od 2005 roku. Nieustannie opisuje historie Gumisiów, by było co wspominać. Pięknie zdobione kroniki to jej dzieło. Na blogu dzieli się informacjami o aktualnych wydarzeniach i wyjazdach oraz towarzyszących im emocjom.

Marzena Cz.

Gumisiowy kronikarz